czym się różni nostalgia liryczna od prozatorskiej?
(14 wpisów) (3 głosy)-
no bo jeśli jest poetycka proza i prozaiczna poezja, to uots de difrens diz dejs?Napisano 7 lat temu #
-
Napisano 7 lat temu
- Nostalgia liryczna to taka nostalgia "achhhh ..." a prozatorska jest bardziej "uchhhhhh ..."Napisano 7 lat temu #
-
moze idac bardziej slownikowo, prozaiczna jest bardziej plytka i przyziemna, a (de)liryczna jakas taka nieokreslona, zamglona, czy jak?Napisano 7 lat temu #
-
Nic bardziej błędnego, nostalgia prozatorska potrafi być również bardzo.
Aby nie być gołosłownym krótki przykład. Powiedzmy że ulicą idzie dwóch ludzi jeden z nich ma duszę przepojoną nostalgią liryczną a drugi prozatorską. Obaj widzą - mijają dziewczynę która przypomina im dawną miłość oto co myślą:
Liryczny:
To mogłaś być ty, przychodziłem do Ciebie wieczorami, upajając się wieczorną drogą, przeciągające się koty kierowały myśli moje do chwil, które już niedługo spędzać będziemy razem, splątani wolą wspólnego przebywania. Jeszcze tylko schody drewnanie, ostatnia przeszkoda, lub może raczej mebel, część wyposarzenia twojego mieszkania, płynnie przeobrażające się w twoje misterne ciało
Prozatorski:
To mogłaś być ty. Pamiętam, drogę do Ciebie. Chodziłem co wieczór mijając zagadkowe bramy kamienic, spozierające na mnie czarnymi paszczami tajemnych podwórek. Zza spękanych gzymsów i zatartych detali architektury wyłaniały sie koty, nocni władcy ciemnej krainy miasta. Wchodziłem w jedną z tych bram, w czarną ciemność, z ciemności słyszałem dziwne piski i drapania. A gdy wchodziłem na strome schody, uderzał mnie ich zapach drewniany i coś mi mówiło "nie odwracaj się - bo spłoszysz setki oczu, które na ciebie patrzą" - spomiędzy szebli schodowej balustrady. A potem byłaś już tylko ty.
Jak więc widzicie obu rodzajom nostalgi nie brakujeNapisano 7 lat temu # -
Napisano 7 lat temu
- moje propozycje:
Liryczny:
To ty, jedyna, wiosenny wiatr przynosił zapach twoich włosów, kiedy wchodząc na porośnięty rzadkimi zaroślami pagórek za miastem myślałem o tym, jak zwrócić na siebie twoją uwagę, ale ty, przechodziłaś koło mnie zamyślona, nawet mnie nie dostrzegając, a ja, wycierając w spodnie nagle spotniałe dłonie, próbowałem wydobyć ze ściśniętego gardła jakieś powitanie, jakiś sygnał, że jestem tu, że żyję i oddycham tylko dla Ciebie...
Ale nie mogłem wydobyć słowa.
Prozatorski:
Przypomina mi Gośkę, a może Magdę - jak ona się nazywała? to była moja pierwsza miłość...
Widziałem ją jakiś rok-dwa temu, szła z wózkiem i to ona pierwsza mnie poznała. Kiedy zorientowałem się, że to ona, pomyślałem "to ciekawe, jak bardzo człowiek się zmienia, chińczycy wierzą, że wszystkie atomy wymieniają się co siedem lat, więc skoro w niej kochał się Trzeci, to co ja - Piąty mogę mieć z nią wspólnego? Ot, jakieś strzępy wspomnień, cos jak zagubiony zapach kwitnących kasztanów, który się rozwiewa i pozostawia zadumę, może żal, a może po prostu jakieś dawno zapomniane wrażenie, nie wiadomo już czy dobre, czy złe"
Skapowany:
Ta dziewczyna dziwnie sie na mnie patrzy - pewnie jest przebranym obcym i zaraz mnie zaatakuje świeżymi malinami. Ale ja się nie dam - ona nie wie o tym, że mam w kieszeni katalizator cynkowy, a zresztą i tak jestem na ulicy, ludzie z mózgami nasączonymi reklamą środków piorących, snujący się po ulicach bez celu nawet nie zareagują, gdy nagle krzyknę "Uwaga! Obcy! Oni nas kontrolują! Nie dajcie z siebie zrobić pangalaktycznego bydła rzeźnego!" byłoby to coś w rodzaju wyjęcia genitaliów albo oddania moczu, czy głośnego śpiewania na ulicy, zresztą bez znaczenia, i tak jesteśmy mięsem dla obcych, prędzej czy później wielkie, obleśne karaluchy zeżrą nas i całą ziemię, więc może warto by przelecieć tę panienkę???Napisano 7 lat temu # -
Strumień świadomości obcego:
Czy je nie wszepiałem jej implantu 3k temu. Zresztą jej trzustka smakowała dobrze, chyba, może to ona, mmm, może nacisnę ten guzik w zegarku. A ten kot tu co, czemu się tak na mnie patrzy, o kurwaa, aaa on ma miotacz kul pozytywnego naastawienia, nieeeee, (bum, rach ciach brzdęk) nie chce czopka aaaaa, mniam, dobra trzustka, grzeczna trzustka, blkrrr, do wszystkich karaluchów jestem ostrzeliwany, oooohhh czopek zaczyna działać. Hmmm niezły ten parapet
Kot: mrrrrrrrrrrrrrrrrrr miau miau a masz
Karaluch: (biega)
Kot2: Trawmajem go tramwajem
Obcy2: Niezły ten parapet
Przechodzień: Do sądu was podam, zboczeńcy
Czopek: O nie znowu! (niezły ten parapet)Napisano 7 lat temu # -
Łyżka: there is no spoon...
Chór: tarura rira jebudu...
Obcy: nawet nie myślałem, że mają tu takie niezłe czopki opiumowe...
Autobus: (przejeżdża)
Kobieta1: Pan tu nie stał!
Obcy: Ale teraz stoję! (zamienia się w karalucha, zjada wszystkich, żyga i znowu zjada,i tak z kapnaście razy)
Wszyscy: idą na piwo, pan woźny kręci korbą...Napisano 7 lat temu # -
Psychodzień: klaszcze
Klaszcz: psychodzi
Psychoklaszcz: Tu to kolega przesadził
Karaluch - Sraluch: Kogo?
Skoczek piaskowy: A Czemu ta rączka tak nisko?
Psychoskoczek: piasek kowadło imadło rzężące o świcie sprężyna jażyna na nicie, karaluch karaluch metalowy dziadek orzech hej miasto leniwe metal-ciasto
Piasek: Tylko bez wyzwisk proszę (miota piekarnikiem)Napisano 7 lat temu # -
...a potem szli, szli i szli...Napisano 7 lat temu #
-
Napisano 7 lat temu
- szli dopóki nikt ich nie zawołał i nie musieli czegos zrobić.....Napisano 7 lat temu #
